niedziela, 4 października 2015

Shut up and go sleep!

Jak wiadomo bezsenne noce sprzyjają twórczości własnej oraz rozmyślaniu. Najczęściej tworzą się nierealne scenariusze albo analiza minionego dnia. No albo wszystkie kompromitujące wydarzenia w jakich brało się udział. Przemyślenia, przemyślenia, przemyślenia...

- Boże, jutro kolejny beznadziejny dzień...

- Bla, bla, bla...

- Powinnam się uczyć, zostało coraz mniej czasu...

- Dobra, zrobię to...

- Cholera, obiecałam, że się nauczę i zdam. Przecież nie chce słyszeć nic innego jak to, że zdałam...

- Pamiętam, tamtego dnia tyle się wydarzyło...

- Kurde, pewnie wszyscy myślą, że jestem kretynką...

- Co mnie wtedy podkusiło...

- Ale z drugiej strony YOLO...

- "Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości..."

- Znowu ta piosenka...

- "O jaki piękny dzieeeeeń, znowu pada deszcz..."

- Nie, dzisiaj nie padało...

- Cholera, trzeba zmienić playlistę...

- Nie, najpierw muszę kupić nowe słuchawki...

- Ale nie, tamte są na gwarancji, w sumie to telefon jest na gwarancji...

- A tak w ogóle to tęsknię...

- Czemu nie ma Facebooka...

*na zegarze 2:50*

- Ciekawe czy juz śpi...

- Ja powinnam iść spać...

- Nieee, zjadłabym coś...

- Śledzie są chyba w lodówce i reszta czekolady...

- A w sumie to pojechałabym do Kadru i na Kebabową...

- O nie, znowu mi bark drętwieje...

- Do lekarza trza iść...

- Nie, nie mam na to czasu...

- Chociaż powinnam...

- To potem...

- "There's no bloody revolution..."

- Czy ja wyłączyłam Wi-Fi...

- Tęsknię, tęsknię...

- Damn it, nie, nie mogę...

- Do luftu...

- Chyba powinnam dalej pisać to co zaczęłam...

- Ale nie, do wieczora telefon padnie, a kabel do ładowarki za daleko...

- Ciekawe czy życia w Candy Crush się już naładowały...

- Gdzie ta głupia Nedzinka...

- Nie, nie jesteś głupi, kocham Cię...

- A co by było, gdybym poszła na imprezę daleko stąd z moim pięknym mężem...

- Ooo, widzę go w koszuli w kratę, w krótkich włosach i z brodą...

- I musiałabym mieć wysokie buty...

- I...

- I...

- Zzz...

- Zzz...

A potem człowiek się budzi za dziesięć godzin i połowy rzeczy nie pamięta. Za to o drugiej połowie woli zapomnieć i stwierdza, że na trzeźwo nie mógł o tym pomyśleć.

P. S. Po alkoholu przemyślenia w ogóle nie występują. Co najwyżej śnią się dziwne rzeczy i potem na drugi dzień przeżywa się aż do wieczora.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz