poniedziałek, 6 lipca 2015

Czy to jawa czy sen?

Ostatnio coraz częściej prześladują mnie bardzo dziwne sny. Ich dziwność do dzisiejszej nocy była na znośnym poziomie. Jednak po przebudzeniu dzisiejszego poranka stwierdziłam, że zdecydowanie wymagam leczenia psychiatrycznego. Bo to co wyprawia się w mojej głowie to jakaś chora sytuacja. Nie będę zdradzać co dziś mi się przyśniło, ale musicie mi uwierzyć, że powiało totalną patologią.

Generalnie każdej nocy coś mi się śni. Jedne sny pamiętam lepiej, a inne gorzej. Twarze postaci przeważnie są rozmazane, ale ich głosy dobrze znane. Za każdym razem zastanawiam się dlaczego przyśniło mi się to, a nie co innego. Za dobre sny dziękuję, a za koszmary przeklinam mój mózg. Niestety nie potrafię powiedzieć dlaczego raz mogę podążać za jednym snem całą noc, a innym razem budzę się zlana potem i boję zasnąć.

Wiele dobrych snów było inspiracją do zrobienia czegoś. Np. do rozpoczęcia pisania nowego opowiadania. Do tej pory pamiętam te sny i cieszę się, że sytuację w nim zawarte wydarzyły się chociaż w mojej głowie. Bo przecież po to są marzenia, nie tylko te rzeczywiste, żeby się nimi cieszyć.

Tylko czy to o czym śnimy to tak naprawdę nasze podświadome pragnienia? Czy raczej coś co wymyślił sobie nasz mózg, by spłatać nam nocne figle? Cóż, osobiście uważam, że w obu tych przypadkach może być sporo prawdy. No bo skoro o czymś dużo myślimy to w końcu nasza mózgownica to zapamięta i przetworzy to na swój własny sposób. Pamiętam jak w czerwcu, tuż przed egzaminem przyśniło mi się, że pewna profesor oblewa mnie tylko za to, że moja koleżanka, która weszła ze mną na egzamin nie odpowiedziała na swoje pytania. Przerażona obudziłam się w środku nocy i zaczęłam się zastanawiać czy to przypadkiem nie była prawda.

Kilka lat temu moja przyjaciółka powiedziała mi, że za każdym razem jak śni jej się jeden i ten sam sen, to komuś w rodzinie coś złego się przytrafia. I nie wiedzieć czemu, ale to prawda. Gdy tylko w nocnych majakach pojawiają jej się straszne klauny o twarzy wilków goniące ją przez pustynie (tylko nie pamiętam czy piaskową czy lodową) to wie, że należy uważać na nadchodzący dzień. Ja na szczęście nie mam takich doświadczeń i bardzo się z tego cieszę.

Jednak do tej pory obawiam się, że będąc w sennym transie zrobię coś głupiego albo zrobię sobie i komuś krzywdę. Przecież nie wiadomo co może się stać, gdy lunatykujemy. Póki co wyleczyłam się z tej przypadłości. Ale obawa nadal gdzieś głęboko pozostaje.

Mój dzisiejszy sen przyprawił mnie o wielogodzinne rozmyślania. Z jednej strony to co wymyślił mój mózg mogło być prawdą, ale z drugiej to wszystko było bardzo surrealistczne. Osoba, która tam była na sto procent nie zrobiłaby tego i nie zachowywałaby się w taki sposób jak się zachowywała. Jestem o tym przekonana, bo wydaje mi się, że trochę ją znam. A na dokładkę ja bym też taka nie była jak tam, bo mam w sobie zbyt mało odwagi. Cóż, w snach stać nas na szalone rzeczy.

Ale, ale... Odkąd mam nowy telefon w swoim posiadaniu to trzęsę się jak jajo o jego stan. W przeciągu pięciu miesięcy już siedem razy śniło mi się, że ulega on zniszczeniu. Nie wiem czy mój realny strach się na to przekłada, ale coś musi w tym być, bo za każdym razem, gdy się budzę po tym koszmarze to modlę się by telefon był w jednym kawałku. Czyli naprawdę wygląda na to, że potrzebuję psychiatry.

W snach boję się wszystkiego i czasem mam wrażenie, że doznaje deja vu. Bo to co przydarza mi się w prawdziwym życiu czasem wydaje mi się, że ja już to widziałam w moim śnie. I niestety zdarza się, że to jest tak przerażające, że przestaje racjonalnie myśleć.

Nie chcę wyjść na wariata albo jakiegoś psychicznego, ale wydaje mi się, że sny coraz częściej odgrywają realny sens w naszym życiu. Bo niektóre sny mogą być prorocze, a inne zawierają tylko wskazówki. A już w ogóle przedziwnym snem jest dla mnie motyw, gdy w zjawie nocnej pojawia się ktoś zmarły i daje ci radę. Zdarzyło mi się tak i mimo iż rada była przekazana metaforycznie (do tej pory nie wiem jak to rozszyfrowałam) to wiem, że odczytałam ją dobrze i dzięki niej podjęłam pewną, bardzo ważną decyzję.

Dlatego nadal będę wierzyć w sny i będę się cieszyć z każdego pozytywnego. A ten dzisiejszy odbiorę jako chory wymysł mojego mózgu i puszczę go w niepamięć. Bo wiem, że to nie ma szansy na przetrwanie i wydarzenie się. A teraz życzę dobranoc i kolorowych snów. :)

P.S. Znowu obrazków brak.

P.S.2. Ciekawe co dzisiaj mi się przyśni. Oby nic złego...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz